Tarnów jako pierwszy odzyskał niepodległość

Tarnów jako pierwszy odzyskał niepodległość

W początku ubiegłego (XX) wieku krążyła po Tarnowie i okolicy legenda, iż Polska dotąd nie odzyska niepodległości, dopóki wody Dunajca u stóp góry św. Marcina nie zaczerwienią się od krwi. Przepowiadano w ten sposób, jakieś straszne, mające wkrótce nadejść wojenne kataklizmy, kończące się jednak radosnym, długo oczekiwanym dniem, w którym Polska odzyska pełną niepodległość. Pierwsza większa bitwa I Brygady Legionów Polskich stoczona została pod Tarnowem, tuż za górą św. Marcina pod Łowczówkiem, w Wigilię i Boże Narodzenie 1914 r. To wtedy właśnie wody Dunajca miały się zaczerwienić od krwi, gdy przez tę rzekę przewożono rannych. Święto Niepodległości obchodzone jest w dniu 11 listopada, czyli na świętego Marcina, który był legionistą rzymskim, przedstawionym w ikonografii jako jeździec na białym koniu, okryty szkarłatnym płaszczem.

 

W oczekiwaniu na wolność

 Dla Tarnowa pierwszym dniem wolności był dzień 31 października 1918 r. Wydarzenia tego czasu przedstawiano już wielokrotnie w różnego rodzaju publikacjach w oparciu o mniej lub więcej wiarygodne źródła. Opublikowane też niedawno zostały dwie relacje ludzi biorących bezpośredni udział w tych wydarzeniach. Emanuela Jakubiczki, ówczesnego kapitana w batalionie zapasowym 20. nowosądeckiego pułku piechoty, stacjonującego wówczas w Tarnowie, opublikowaną w tomie zatytułowanym „Listopad 1918 we wspomnieniach i relacjach” przez Piotra Łassowskiego i Piotra Staweckiego, oraz relację zdymisjonowanego oficera tegoż pułku, wcześniej zaś oficera legionowego, należącego do POW, Jana Stylińskiego, opublikowaną w majowym numerze „Pogoni” z 1993 r.
taka_h_09c

Cenna jest zwłaszcza relacja Stylińskiego, który wraz z Władysławem Dziadoszem, też byłym oficerem legionowym, przygotował przewrót wojskowy w Tarnowie w nocy z 30 na 31 października 1918 r. Re1acja Jakubiczki jest mniej ścisła i bardzo wyolbrzymiająca jego rolę w tych wydarzeniach. Oczywiście, nie ulega wątpliwości, że działania niepodległościowe polityków cywilnych były skoordynowane z działaniami wojskowych, ale przebiegały dwoma torami. Tadeusz Tertil w dniu 30 października przewodniczył posiedzeniu Rady Miasta Tarnowa, które odbyło się o godzinie 18-tej. Wzięło w nim udział 26 radnych.
Otóż otwierając to posiedzenie postawił on następujący, nieco dziwny wniosek:

„Rada Miasta oświadcza, że Tarnów oddaje się poleceniom rządu warszawskiego i że organowi rządowemu utworzonemu przez Radę Regencyjną da posłuch”

Stał więc na gruncie legalizmu. Rada Regencyjna, utworzona 12 września 1917 roku w Warszawie przez Niemców, nie miała najlepszej opinii w obozie niepodległościowym, zwłaszcza legionowym. Tertil najprawdopodobniej nic nie wiedział o mającym nastąpić za parę godzin przewrocie wojskowym w Tarnowie, kierowanym przez byłych legionistów ? albo wiedział bardzo niewiele. Natomiast w październiku 1918 r. na rozkaz pułkownika Bolesława Roji z Krakowa, Władysław Dziadosz, jako komendant obwodu tarnowskiego, organizuje tajną Polską Organizację Wojskową. Jan Styliński organizował zaś POW w samym Tarnowie. Styliński i Dziadosz doszli do przekonania, że sytuacja w mieście dojrzała do przewrotu już wieczorem 28 października. Zmobilizowani na rozkaz Stylińskiego tarnowscy peowiacy oczekiwali na działania w sali strzelnicy w parku miejskim. Dziadosz rozpoczął pertraktacje z polskimi oficerami z 20. pułku piechoty. Na strzelnicę przybył też z harcerzami Adam Ciołkosz. Styliński podzielił wszystkich na plutony. Część peowiaków i harcerzy wysłał na dworzec kolejowy, gdzie mieli rozbrajać przejeżdżających żołnierzy austro-węgierskich, reszta pozostała na strzelnicy w parku i ćwiczyła musztrę.

 

Uwolnić miasto do rana

Wieczorem 30 października Styliński został wezwany przez Dziadosza na ul. Chyszowską do mieszkania austriackiego oficera, prawdopodobnie kapitana Jakubiczki.W zebraniu, prócz Dziadosza i Stylińskiego, uczestniczyło 7 oficerów Polaków z 20. pułku piechoty. Tam właśnie zapadła decyzja, aby przewrót wojskowy w Tarnowie dokonać w nocy z 30 na 31 października. Oficerowie Jakubiczka i Gaebel ręczyli za podległych im żołnierzy, w większości górali z Podhala. Zwołano też posiedzenie powstałego wcześniej cywilnego Komitetu Samoobrony, który miał omówić przejęcie władzy cywilnej w mieście. Był moment, że zastanawiano się czy terminu przejęcia władzy w mieście nie przełożyć na późniejszy czas, gdyż do banku nie wpłynęła jeszcze gotówka na wypłaty na 1-go listopada i na samym początku działania władz polskich w mieście mogły być już kłopoty finansowe. Po dyskusji, jednak terminu przejęcia władzy w mieście postanowiono nie odkładać. Miasto miało być zupełnie w polskich rękach o godz. 8 rano 31 października.

 

Wzruszenie wojskowych

Komendantem polskiego garnizonu w mieście miał zostać najstarszy stopniem oficer Polak obecny w Tarnowie. Został nim pułkownik 20. pułku piechoty Kajetan Amirowicz, nic nie wiedzący o przygotowywanym przewrocie. Wiadomość tę przyjął on ze łzami w oczach. Przejęcia władzy cywilnej w mieście mieli dokonać inż. Pruchnik i dyrektor banku Gizbert – Studnicki. Adiutant 20 pułku piechoty por. Gaebel napisał pierwszy rozkaz polskiej komendy garnizonu w Tarnowie, zaczynający się od słów: „Służymy odtąd swemu narodowi i rządowi. Stańmy się jego obroną, podporą i wyrazem siły. Krew nasza odtąd do Polski należy i tylko za nią gotowiśmy ją przelać. Niech żyje rząd polski w Warszawie! Niech żyje armia polska! Niech żyje polski od dziś pułk dwudziesty!”.

 

Niech żyje Polska! Tarnów wolny!

Kompania 20. pułku, której przedstawiono te decyzje i zadania wzniosła okrzyk „Niech żyje Polska!” Zrywano z czapek austriackie bączki, a następnie udano się do koszar, w których stacjonowały jeszcze 2 kompanie 73. wiedeńskiego pułku piechoty i austriacki generał. Spotkani na ul. Wałowej austriaccy oficerowie zgodzili się na wyjazd z Tarnowa, pod warunkiem zapewnienia im bezpieczeństwa podczas podróży, na co się zgodzono. Generał z początku się opierał, ale w końcu zgodził się na oddanie władzy wojskowej w mieście płk. Amirowiczowi. Do godziny 8-ej rano, 31 października austriackie władze wojskowe w Tarnowie zostały obalone. Żołnierze polscy 20. pułku piechoty, POW i harcerze obsadzi1i starostwo, magistrat, sąd, pocztę, koszary i dworzec kolejowy. Przejęto z ciężkiego uzbrojenia od Austriaków: 17 karabinow maszynowych i 2 samoloty, a także magazyny broni piechoty i artylerii, magazyn mundurowy, żywnościowy, magazyn łóżek, warsztaty garnizonowe, stacje koni, szpital rezerwowy, ambulatorium lecznicze, udaremniono odjazd transportów kolejowych z żywnością na zachód. Punktualnie o godzinie 8 rano delegacja cywilna zjawiła się u starosty Reinera, gdzie prezes Komitetu Narodowego St. Nożyński ogłosił publicznie przejęcie władzy przez państwo polskie. Starosta prosił o porozumienie się telefoniczne ze swoimi władzami w Krakowie. Gdy nie otrzymał przez dłuższy czas stamtąd odpowiedzi, złożył przysięgę na wierność państwu polskiemu.

 

Za Tarnowem reszta kraju

Wiadomość z Tarnowa o dokonanym przewrocie przyspieszyła przejęcie władzy w Krakowie. Około godziny 10.30 zajęto tam odwach na Rynku głównym i przystąpiono do rozbrajania Austriaków. Właściwym inicjatorem przewrotu w Krakowie był porucznik 57. tarnowskiego pułku piechoty Antoni Stawarz, syn budnika kolejowego z Tuchowa. Władzę wojskową w Krakowie przejmowali żołnierze i chłopi spod Tarnowa, służący w 57. pułku piechoty (później był to 16 p.p.). Policję polską w Tarnowie organizował i był jej pierwszym komendantem Franciszek Styliński, ojciec Jana. Tarnowska POW zorganizowana została w kompanię, żołnierze zaczęli pełnić służbę wartowniczą jako wojsko polskie. W połowie listopada kompania ta została włączona do 5. pułku piechoty Legionów i wraz ze swoim dowódcą kapitanem Janem Stylińskim wyjechała z Tarnowa na front walczyć o polski Lwów. Uroczystości kościelne z okazji odzyskania niepodległości w Tarnowie odbyły się w niedzielę 3 listopada. Uroczyste nabożeństwo w katedrze celebrowane było z udziałem tarnowskiego biskupa Leona Wałęgi. Znany kaznodzieja ks. Wątorek w kazaniu porównał zmartwychwstanie Polski do zmartwychwstania Łazarza. W czasie nabożeństwa śpiewano uroczyście „Te Deum laudamus”, a na zakończenie, spontanicznie, zebrani odśpiewali „Boże coś Polskę…”. Dzięki tym wydarzeniom z przełomu października i listopada 1918 r. mógł ówczesny gimnazjalista, a późniejszy wybitny historyk, zanotować: „Dzień 11 listopada upłynął w Tarnowie spokojnie”. O ten właśnie błogosławiony „spokój” chodzi przede wszystkim w wolnym, niepodległym kraju. Na taki spokój czekali długo nasi przodkowie i powinniśmy i my cenić go i zachowywać jak najdłużej.

 

tekst: Kazimierz Bańburski

zdjęcie protokołu dzięki Archiwum Państwowego w Tarnowie

 

 

Relacja Jana Stylińskiego

Po kryzysie przysięgowym w Legionach zostałem na włoskim froncie w 20 austr. p.p. pod San Dona di Piave ciężko rannym i przez szpitale dostałem się do kadry pułku w Tarnowie późną wiosną. Ponieważ nie przechodziłem normalnego poboru austriackiego, będąc w Legionach, nakazano mi tę formalność załatwić. Niespodziewanie, austriacka komisja, złożona jednak z samych Polaków, uznała mnie za nie nadającego się zupełnie do służby wojskowej. Ależ „uferma”! Wobec czego stałem się nagle zupełnym cywilem. Miałem kłopot w ubraniu się w cywila, gdyż przecież wprost z mundurka studenckiego poszłem w mundur legionowy. Po wakacjach zapisałem się we Lwowie na kurs abiturientów Akademii Handl., jednakże wobec jakiejś zaraźliwej choroby (grypa?) wykłady zostały zawieszone bezterminowo, wróciłem więc do Tarnowa. Ogólna sytuacja wojenna przedstawiała się wówczas już fatalnie dla państw centralnych i czuć już było, że Austria się rozleci. W Tarnowie było wówczas nas dwu oficerów legionowych – ja i Władek Dziadosz. Nawiązaliśmy obaj kontakty w Krakowie, ja z pułk. Roją a Dziadosz z PO W. Roją polecił mi zorganizowanie tajnej organizacji a Dziadosz otrzymał rozkaz zorganizowania POW. Porozumieliśmy się zgodnie i Dziadosz objął komendę obwodu tarnowskiego POW, a ja powiatu tarnowskiego. W krótkim czasie POW w mieście Tarnowie już funkcjonowała – nie pamiętam już, czy poza Tarnowem coś zdołaliśmy zorganizować. Rozpoczęły się musztry i ćwiczenia polowe. Gdzieś wieczorem 27 lub 28 października doszliśmy z Dziadoszem do przekonania, że sytuacja dojrzała już do przewrotu. Ja zmobilizowałem mych peowiaków wieczorem w sali strzelnicy w parku tarnowskim, a Władek rozpoczął pertraktacje z oficerami Polakami z 20 p.p. austr. W strzelnicy zameldował się mi, ze swymi harcerzami, student Ciołkosz (późniejszy poseł – obecnie działacz socjalistyczny w Londynie). Podzieliłem wszystkich na plutony i jeden pluton wysłałem na stację kolejową dla rozbrajania przejeżdżających Austriaków a reszta ćwiczyła na sali musztrę. Otrzymałem wezwanie Dzia-dosza zgłoszenia się do mieszkania jakiegoś oficera austriackiego, Polaka, na ul. Chyszowską. Pozostawiłem zebranych w strzelnicy pod komendą ówczesnego st. sierż. leg. Bianchiego (zmarł w oflagu jako ppłk.) a sam zjawiłem się na ul. Chyszowskiej. Prócz Dziadosza było tam 7-miu oficerów, Polaków z 20 austr. p.p. Na zabraniu tym zapadła decyzja przeprowadzenia przewrotu w daną noc. Oficerowie 20 p.p. (por. Gebel i inni) ręczyli za swój pułk. Poza 20 p.p była jeszcze jedna czy dwie komp. wiedeńskiego p.p., które należało rozbroić niespodziewanie nad ranem. W pewnym momencie, przy omawianiu przejęcia władz cywilnych, postanowiono ściągnąć na tę odprawę inż. Pruchnika i dyrektora oddziału Banku Austriackiego. Ja poszedłem po tego dyr. banku a ktoś inny po inż. Pruchnika. Obaj stawili się na odprawę. Był moment, że zastanawiano się, czy nie odłożyć przewrotu, wobec tego, iż normalna porcja gotówki na wypłaty na pierwszego jeszcze nie nadeszła i mogłyby być trudności finansowe z samego początku działania. Jednakże po dyskusji doszliśmy do przekonania, że nie należy przewrotu odkładać, lecz tak go przygotować, aby o godz. 8 rano miasto w zupełności było w naszych rękach. Zdecydowano:

  1. Jedna komp. 20 p.p. ze swym dowódcą, obecnym na odprawie, ma być nad ranem zaalarmowana i ze mną jako polskim oficerem ma przeprowadzić rozbrojenie komp. wiedeńskiego p.p.
  2. Komendę garnizonu obejmie najstarszy oficer Polak, płk. Amirowicz i ja mam go ściągnąć na odprawę.
  3. Pisze się od razu pierwszy rozkaz polskiej komendy garnizonu (pisał adiutant 20 p.p. por. Gebel).
  4. Przejęcie władzy cywilnej przeprowadzą: inż. Pruchnik, dyr. banku i ppor Dziadosz.

Ja wyskoczyłem znów i obudziłem w domu płk Amirowicza. Płk Amirowicz rozpłakał się prawie i powiedział, że nie przypuszczał, że za jego życia to się stać może i że jego takie szczęście będzie, że on będzie pierwszym polskim komendantem Tarnowa, natychmiast udaliśmy się na odprawę Z odprawy już zaraz wyszliśmy z d-cą komp. oraz jeszcze jednym oficerem, zaalarmowaliśmy kompanię i na zbiórce tejże przedstawiliśmy kompanii sytuację i zadanie kompanii. Kompania wzniosła okrzyk „niech żyje Polska”, zerwano z czapek bączki austriackie i kompania pomaszerowała do koszar zajętych przez kompanie wiedeńskie. Na ul. Wałowej, niespodziewanie, spotkaliśmy oficerów tegoż wiedeńskiego p.p. Oficerowie ci byli już pod wrażeniem wieści, iż na stacji peowiacy już rozbrajają wojskowych austriackich. Rozmowa trwała bardzo krótko. Oficerowie wiedeńscy powiedzieli, iż jeśli pozwoli się ich oddziałowi spokojnie wyjechać do Wiednia, pozostawiając im broń w co najmniej takiej ilości, by mogli się bronić w razie jakiejś napaści w drodze – to oświadczą swe de-sinteresment i użyją posiadanej broni tylko we własnej obronie. Oficerom austriackim zapewniono bezpieczeństwo ich oddziałów i oddziały te wyjechały z Tarnowa nawet z naszym konwojem bezpieczeństwa. W międzyczasie inna kompania austriacka wystawiła warty pod wszystkimi urzędami cywilnymi i wojskowymi oraz magazynami. Oddziały POW nie przepuszczały tak przez dworzec kolejowy, jak i wyloty drogowe żadnych uzbrojonych wojskowych austriackich. O godz. 8 rano delegacja zjawiła się u starosty tarnowskiego, Polaka. Tenże prosił o porozumienie się ze swymi władzami w Krakowie – jednakże przez długi czas nie otrzymał żadnych zarządzeń. W Krakowie, jeszcze do południa tego dnia garnizon i władze cywilne były jeszcze w rękach austriackich. Wiadomości z Tarnowa na pewno ułatwiły przewrót w Krakowie. Nie czekając na decyzje krakowskie, odbyło się szybko i sprawnie przejęcie całej władzy w mieście. Policję, ze względu na wrogie czy nieprzychylne stanowisko ludności do komendanta tejże, objął mój ojciec, tymczasowo. POW tarnowska została zorganizowana jako kompania, która następnie została włączona do nowoorganizującego się 5 p.p. Legionów. Ja objąłem tę kompanię, która wkrótce zaczęła obejmować służbę wartowniczą ze względu na to, że 20 p.p. zaczął się powoli „rozłazić” do domu. W kilka dni później, w kasynie oficerskim dawnego austriackiego a obecnie polskiego p.p. odbyło się pożegnanie oficerów tegoż pułku, nie Polaków. Byłem tam jedynym oficerem legionowym na tej kolacji pożegnalnej i były d-ca mjr austriacki, mając przemówienie pożegnalne, wzniósł zdrowie na szczęście nowego 20 polskiego pułku piechoty i armii poslkiej w me ręce, jako reprezentującego tę armię. Na przyjęciu tym był też por. austr. Gruszka z tegoż 20 p.p., który kilka tygodni przedtem nie chciał ze mną rozmawiać po polsku, zdarł orzełka legionowego z boku czapki austr. naszego legionowego kaprala i wyrażał się o „Legionsbandzie” i jej wodzu, który siedzi tam, gdzie powinien, to jest w kryminale. Podszedł do mnie mówiąc: „My się przecież znamy”. Powiedziałem, że karierowiczów austriackich nie znam i odszedłem nie podając mu ręki. W ciągu najbliższych dni, kompania tarnowska ze mną dołączyła do transportu 5 p.p. Legionów w czasie przejazdu tegoż przez Tarnów w drodze na Lwów. Jan Styliński

Tekst relacji Stylińskiego – stanowi ona pierwszorzędny materiał źródłowy. Styliński napisał ją na prośbę Czesława Lipińskiego, historyka-amatora interesującego się historią organizacji niepodległościowych w Tarnowie, bojami Legionów podczas I wojny światowej – zwłaszcza bitwą pod Łowczówkiem oraz konspiracją z okresu II wojny światowej.

Kazimierz Bańburski

 

Fragment protokołu z posiedzenia Rady Miasta Tarnowa z dnia 30 października 1918 r.

taka_h_09e

Obecnych radnych 26.
P.P. Baron (Eliasz) – Brach – Chciuk – Gutowski – Jana – Kościółek – Kusz – Margulies – Maschler Ignacy – Dr Merz – Michalski – Dr Mütz – Silberpfenig – Silbiger – Szatko – Szubert – Rubin (Wilhelm) – Wiatr – Wojciechowski – Dr Zbigniewicz – Zając (Józef) – Styliński – Izraelowicz – Koniuszy – Kostelecki. Przewodniczy burmistrz dr Tertil.

Ponieważ o godz. 5 wieczorem nie było wymaganego kompletu do załatwienia spraw na porządku dziennym będących – przeto odroczono posiedzenie do godz. 6 wieczorem z powołaniem zastępców. Odczytano protokół z ostatniego posiedzenia i takowy przyjęto bez zarzutu. Przewodniczący stawia wniosek: „Rada m. oświadcza, że Tarnów oddaje się poleceniom rządu warszawskiego – i że organowi rządowemu utworzonemu przez Radę Regencyjną da posłuch. Rada nagłość wniosku oraz meritum uchwaliła. Przewodniczący zawiadamia – że z rozwiązaniem Koła Polskiego przestał być jego prezesem – dziękuje za umożliwienie mu prowadzenia prezesury – i prosi wobec tego że wybrano go członkiem komisji likwidacyjnej o zezwolenie na prowadzenie tej czynności patryotycznej. Rada wniosek ten jednomyślnie przyjęła. Przewodniczący stawia nagły wniosek by wysłać telegramy gratulacyjne do Państwa Czeskiego i południowo słowiańskiego z temże Rada miejska ciesząc się z uzyskanej ojczyzny i wolności składa tym Państwom życzenia pomyślnego rozwoju. Następnie referuje wiceburmistrz Dr Mütz sprawę kooptowania członków Rady miejskiej i wnosi: Rada miejska uchwala: Na czas urzędowania Rady w obecnym składzie kooptuje się ze sfer osób z organizacyj narodowych i społecznych 8-miu jako członków rady miejskiej i 4-ech na ich zastępców. Rada miejska postanawia, że uchwały zapadłe większością głosów przy udziale skooptowanych członków, obowiązują bezwarunkowo i mniejszość – i że uchwałom tym przyznaje moc obowiązującą bierze za nie odpowiedzialność. Wzywa się Magistrat aby wszedł w układy z odnośnymi, dla wydelegowania osób ich zaufania do Rady miejskiej i przedłożył w możliwie najkrótszym czasie Radzie wnioski. Dziękujemy za pomoc Archiwum Państwowego w Tarnowie.

 

Ofensywa tarnowsko-gorlicka 1915 roku

taka_h_09f

Tarnów był świadkiem jednego z największych sukcesów militarnych armii CK Austro-Węgier podczas I Wojny Światowej – ofensywy tarnowsko-gorlickiej 1915 roku. Po rosyjskiej ofensywie w lutym 1915 roku, armia austro-węgierska rozpoczęła planowanie działań zaczepnych mających na celu powstrzymanie Rosjan i uniemożliwienie im sforsowania Karpat, co otworzyłoby armii carskiej drogę na Węgry. Państwa centralne dla potrzeb przełamania frontu zgromadziły między Tarnowem, a Gorlicami 18 dywizji piechoty i jedną dywizję kawalerii, w sumie 217 tys. żołnierzy. Ponadto siły te dysponowały wsparciem ok. 1100 dział i moździerzy. Z kolei siły rosyjskie zgromadzone na tym odcinku frontu liczyły jedynie 80 tys. żołnierzy, posiadających ok. 200 dział i moździerzy. O godz. 6 rano 2 maja 1915 roku artyleria armii austro-węgierskiej rozpoczęła ostrzał pozycji rosyjskich, który trwał nieprzerwanie przez 4 godz. Pierwszy dzień ofensywy przyniósł sukces państwom centralnym. Zostały zdobyte i utrzymane rosyjskie linie obrony, a do niewoli trafiło 17 tys. żołnierzy rosyjskich. 6 maja armia austro-węgierska przekroczyła Wisłokę na północ od Jasła. W następnych dniach rozpoczął się ogólny odwrót rozbitych wojsk rosyjskich z frontu karpackiego na linię Sanu i Dniestru. Padały kolejno Jasło, Tarnów, Krosno, Rzeszów. Do dnia 12 maja wojska państw centralnych wzięły do niewoli 140 tys. żołnierzy rosyjskich, zdobyły 100 dział i 300 karabinów maszynowych. Tarnów. Straszny i pamietny dzień ostrzeliwania miasta (podpis pod pocztówką)

taka_h_09g

Tarnów. Straszny i pamiętny dzień ostrzeliwania miasta (podpis pod pocztówką)
Na tle zaciętych walk, prowadzonych podczas tej ofensywy, zdobycie Tarnowa, przebiegało bardzo spokojnie. Wprawdzie armia austro-węgierska sprowadziła pod Tarnów ciężka artylerię, z moździerzem 420 mm włącznie, który prowadził ostrzał miasta. jednak wojska carskie nie zdecydowały się na prowadzenie intensywnych walk o Tarnów. 6 maja 1915 roku, wojska austro-węgierskie, ku radości tarnowian, odzyskały kontrolę nad miastem. Tak oto odwrót Rosjan z Tarnowa przedstawiał ówczesny korespondent wojenny Ferenc Molnár: „(…) Odwrót Rosjan – według opowiadań kupców – odbywać się mają następująco: większość oddziałów już drugiego [maja – p. a.] otrzymała rozkaz wycofania się, i w tym właśnie dniu Rosjanie zaczęli się w wielkiej tajemnicy ulatniać z miasta i przez miasto. Odbywało się to bocznymi ulicami i w wielu kierunkach, żeby nie rzucało się w oczy ludności. Już poprzedniego dnia peryferie miasta dostały od nas kilka granatów. Drugiego, w niedzielę, byliśmy stosunkowo spokojni, lecz gdy odwrót Rosjan stał się widoczny, w poniedziałek ponownie zaczęto ich ostrzeliwać i to trwało aż do środy. Ludność była niespokojna, bo obawiała się, że wycofujący się Rosjanie spowodują straty w Tarnowie, gdzie dotychczas zachowywali się – jak na ich zwyczaje – stosunkowo przyzwoicie. Co prawda, gdy na początku roku za Dunajcem pojawiła się czterdziestka dwójka i przypomniała o swojej obecności kilkoma krótkimi salwami, wynieśli się z miasta, pozostawiając tam tylko niewielkie siły, które wraz z gubernatorem były często wymieniane, gdyż nie pozostawiano ich nigdy na dłużej niż cztery tygodnie. Dyskretne ucieczki w środę wieczór zmieniły się w otwarty odwrót, a nocą oddziały wycofujące się znad Dunajca gnały już przez miasto pędem. Rosjanie biegli ulicami Krakowską i Tuchowską, tłocząc się bezładnie, popędzani głośnymi okrzykami oficerów. Spieszyli się tak bardzo, że nie spowodowali szkód: wybili kamieniami kilka szyb, pobili kilku gapiów, a pod miastem podpalili kilka chałup. W sumie to było ich całe pożegnanie.c O świcie ze środy na czwartek, o trzeciej nad ranem ostatni Rosjanin opuścił Tarnów, a brzask znalazł miasto puste, pogrążone w śmiertelnej ciszy. Nikt nie miał odwagi wyjść z domu. Z daleka potężnie grzmiały armaty. Na ulicach leżało mnóstwo rzeczy porzuconych przez uciekających Rosjan. Zaś w pierwszych godzinach porannych Żydzi odważyli się wyjść na ulicę Krakowską, gdzie nagle pojawił się pierwszy austro-węgierski patrol konny(…)”

 

Tekst i zdjęcia ze strony: www.tarnow.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *